Drukuj

Ania Dąbrowska

Głos radości i zwycięstwa
Na telewizyjnej scenie popularnego muzycznego programu The Voice Kids wyróżniała ją nie tylko siła i barwa głosu, ale również dojrzałość i osobowość. Nie tylko zachwycała publiczność i jurorów, ale również na nich oddziaływała. Zarażała optymizmem i radością, uśmiechem i beztroską, pasją i entuzjazmem. Z każdym kolejnym odcinkiem ujawniała nieograniczone pokłady mocy gwarantujące spełnianie najskrytszych marzeń. A właśnie takim był dla 14-letniej Ani Dąbrowskiej z Wesołej udział w drugiej edycji The Voice Kids, dziecięcym show emitowanym w 2 programie Telewizji Polskiej.

Finał
- Od pierwszego dźwięku w tym programie czułem, że coś jest bardzo na „tak”, a kiedy usłyszeliśmy ciebie podczas „bitew”, to już była czysta magia. Tam się wydarzyła rzecz nieprawdopodobna i trwa do dziś – ocenił występ Ani jeden z jurorów programu, Tomson. Wspomniane „bitwy”, jedna z odsłon programu, zainicjowała ciąg zdarzeń prowadzących do sytuacji wydawałoby się początkowo nieprawdopodobnych. Przekraczających zdecydowanie wstępne wyobrażenia Ani o występie w programie. Radość z samego zakwalifikowania się do młodzieżowego telehitu szybko zaczęła zastępować nadzieja na zaistnienie w kolejnych jego etapach. Na awanse na coraz wyższe szczeble muzycznej rywalizacji, udział w następnych odcinkach programu publikowanych w telewizji. Z coraz mniejszą ilością uczestników. Aż do decydującej rozgrywki. Tej finałowej, skupiającej najlepszych młodych artystów. Tam właśnie dotarła Ania, i znowu, podobnie jak w etapach wcześniejszych, oczarowała widownię. Po zaśpiewaniu piosenki „Świat się pomylił” Patrycji Markowskiej, jurorka, a zarazem trenerka Ani, Cleo powiedziała: - Świat się pomylił w wielu kwestiach. Nie od dziś wiemy, że jest niesprawiedliwy i potrafi dawać w kość. Na pewno nie pomylił się w jednej sprawie, że jesteś tu dzisiaj i możemy słuchać tego pięknego głosu - niech ta opinia najlepiej odda poziom prezentowany przez Anię Dąbrowską w finale.

W finale, w którym Ania zaśpiewała jeszcze dwa utwory: w duecie z Cleo „Hero” Mariah Carey oraz piosenkę napisaną dla niej przez trenerkę „Małe skrzydła”. I wówczas nastał moment decydujący, głosowanie sms-owe widzów wyłaniające zwycięzcę spośród 3 uczestników ścisłego finału. Gusta publiczności przed telewizorami nie różniły się od tych zasiadających w studio oraz jurorów. Tomasz Kammel, współprowadzący program najpierw zakomunikował, że telewidzowie jednoznacznie poprzez sms-y wskazali zwycięzcę, a następnie ogłosił, że została nim Ania Dąbrowska. - Dzięki tobie nauczyłam się uśmiechać w pochmurne dni. Myślę, że to bardzo ważna cecha, żeby cieszyć się codziennie z każdej chwili - podsumowała Cleo występ Ani w programie, dowodząc jednocześnie, że nie tylko talent muzyczny odegrał rolę w osiągniętym sukcesie, ale również jej cechy charakteru i pozytywne nastawienie do życia. 14-latka w nagrodę otrzymała statuetkę, 50 tysięcy złotych i kontrakt z firmą fonograficzną Universal Music Polska.

Eliminacje
- Samo dostanie się do programu spełniało moje marzenia. Byłam naprawdę bardzo szczęśliwa, że mogę wziąć udział w tak prestiżowym przedsięwzięciu, pokazać się ludziom. To duże przeżycie. Zaś dojście do finału i zwycięstwo, to po prostu szok. Po jakimś czasie dopiero to wszystko do mnie dotarło. Inaczej człowiek się czuje w trakcie całego kieratu, wyjazdów na próby, nagrywania, występów, a inaczej po ustąpieniu emocji. Gasną studyjne światła, milknie obecna tam publiczność, przychodzi chwila ciszy, spokoju. I czas na refleksję, co się wydarzyło, jakie ma to znaczenie, co to wszystko oznacza, w jaki sposób wpłynie na moje życie. A najwspanialsza w tym wszystkim jest niczym niezmącona radość i niesamowita satysfakcja. Takie jednoznaczne przekonanie, że spotkało mnie coś dobrego, wyjątkowego, doskonale spinającego w całość moje dotychczasowe zaangażowanie w śpiewanie, w muzykę. Czyli coś dla mnie najważniejszego, bo mnie pasjonującego i fascynującego. Takie chwile po prostu uszczęśliwiają i spełniają, a tego stanu ducha nic nie zastąpi, ani nie zrekompensuje - powiedziała Ania Dąbrowska. A wszystko zaczęło się od castingu do programu, na który przybyło ponad 2 tysięcy dzieci. Prawdziwy tłum, długie kolejki na przesłuchania, wrażenie olbrzymie. Niejednego by to zniechęciło, przestraszyło, odwiodło od zamiaru, całkowicie zdemobilizowało. Zresztą na samej Ani taka frekwencja także zrobiła spore wrażenie. - Każdego poruszyłaby taka rzesza ludzi. Wszyscy pięknie śpiewali, wszyscy pełni nadziei, że się uda zakwalifikować. Nachodzą człowieka myśli, dlaczego akurat mi się ma powieść, skoro tylu na to liczy. Ale w miarę szybko się ogarnęłam, odzyskałam wiarę w powodzenie, w ogóle w sens oczekiwania na swoją kolejkę, na dotarcie na casting, a później na pozytywną ocenę. Czas pokazał, że opłacało się czekać. Uwierzyłam w siebie i pokazałam siebie na scenie - stwierdziła zwyciężczyni tegorocznej edycji The Voice Kids.

Ania zaprezentowała się na tyle atrakcyjnie, że wszystko na każdym etapie układało się idealnie. Sprzyjał dobór repertuaru, atmosfera w programie, relacje z pozostałymi uczestnikami, reakcje publiczności, oceny jurorów. - Zajmowali się nami specjaliści, między innymi nasi trenerzy, szybko orientujący się jaki gatunek powinniśmy śpiewać, w czym czujemy się dobrze, jakie mamy predyspozycje. Dobierali piosenki, w których mogliśmy pokazać się z jak najlepszej strony i czynili to skutecznie. Akurat wszystko mi pasowało, każda piosenka dla mnie przeznaczona była strzałem w dziesiątkę - podkreśliła Ania.

Przełom
Fala optymizmu wzburzyła się szybko. Odwrócenie się wszystkich jurorów oznaczające pełną akceptację dla postawy Ani na scenie stanowiła przełom w podejściu 14-latki z Wesołej do kolejnych etapów programu. Bardzo pozytywne oceny wygłaszane przez Cleo, Dawida Kwiatkowskiego oraz Tomsona i Barona, chęć pozyskania Ani przez wszystkich jurorów do swoich drużyn, utwierdziło ją w przekonaniu, że wcale nie stoi na przegranej pozycji w konkurowaniu z resztą uczestników. - Każdy lubi usłyszeć pochwałę. To podbudowuje, pozytywnie nastraja. Poczułam, że to dobre dla mnie miejsce. Że fajnie się tu czuję i może faktycznie coś się uda zdziałać. Duże znaczenie miał też wybór drużyny Cleo na dalszy etap programu. Bardzo jestem zadowolona z tej współpracy, otrzymałam wsparcie zarówno emocjonalne, jak i merytoryczne, stricte muzyczne. Przed każdym etapem spotykałam się z Cleo na warsztatach, pracując nad piosenkami prezentowanymi następnie na scenie w programie. Miała świetny kontakt nie tylko ze mną, ale też z całą drużyną. Ma świetne podejście do młodych ludzi, co zapewnia sprawne, bezproblemowe współdziałanie. Będę ją pamiętać z jak najlepszej strony - podkreśliła młoda artystka z Wesołej.

Ania doświadczyła już wcześniej współpracy z artystami z najwyższej półki. Występowała z Andrzejem Hyżym, Anią Wyszkoni, Justyną Steczkowską, Andrzejem Piasecznym, nagrała z Mieczysławem Szcześniakiem teledysk do piosenki „Jeden jest świat”. Dzięki tamtej współpracy z gwiazdami łatwiej było jej nawiązać relacje z jurorami The Voice Kids, czy całą ekipą. - Po prostu wiedziałam, że ci ludzie mają wesołą duszę, są pogodni, bardzo mili. To wszystko się potwierdziło, więc za mną kolejne pozytywne doświadczenia we współpracy z gwiazdami - oznajmiła Ania. The Voice Kids nie był też pierwszym wokalnym konkursem Ani. Obycia nabierała znacznie wcześniej, od przeglądów międzyszkolnych przez wojewódzkie i ogólnopolskie po Krajowy Finał Eurowizji dla Dzieci w roku 2016, do którego zakwalifikowała się dziesiątka wykonawców. Nikogo oczywiście nie zaskoczy fakt, że w większość tych konkursów Ania wygrywała, czasami zdarzały się drugie miejsca. - The Voice Kids był podniesieniem poprzeczki, wejściem na wyższy poziom rywalizacji, przy całym szacunku oczywiście do sukcesów odnoszonych w dotychczasowych konkursach. Skala eliminacji, ogólnopolska ranga, olbrzymia widownia przed telewizorami wyróżnia ten program. Ponadto współpraca ze specjalistami i gwiazdami różnych profesji, z tą najważniejszą, muzyczną na czele. Dla każdego, kto pasjonuje się muzyką udział w takim programie, jak The Voice Kids jest po prostu fascynujący i ekscytujący, choćby z tego powodu, że umożliwia współpracę z muzykami podziwianymi, oglądanymi w telewizji, czy na koncertach, w normalnych relacjach fan - gwiazda mało dostępnymi. To po prostu przeżycie, którego pod wieloma względami się nie zapomina – powiedziała zwyciężczyni drugiej edycji The Voice Kids.

Choroba
Los obdarzył Anię talentem, a jednocześnie doświadczył chorobą, mukowiscydozą wpływającą przede wszystkim na układ oddechowy oraz pracę przewodu pokarmowego. Organizm chorego wytwarza śluz w nadmiernych ilościach, wywołując zaburzenia wszędzie, gdzie występują gruczoły śluzowe. – Doceniam los za to co mam, za szanse, które mi stworzył, i za to, że umożliwił w dużym stopniu ich wykorzystanie. Na tym się skupiam, a nie na rozmyślaniu „co by było gdyby”, czy na złoszczeniu się, że moje dzieciństwo nie jest całkowicie beztroskie. W odniesieniu do choroby śpiewanie nie jest dla mnie tylko pasją, spełnianiem marzeń, radością i przyjemnością, to również rodzaj terapii i to bardzo skuteczny. Można zażartować w tym miejscu, że w takim razie śpiewanie jest dla mnie wszystkim, bo czymś najbardziej fascynującym mnie w życiu, po prostu kocham śpiewać, a z drugiej strony wpływającym korzystnie na stan zdrowia, czyli trochę nawet koniecznością. Jestem skazana na śpiewanie, co bardzo mnie uszczęśliwia – śmieje się Ania.

Radzi sobie zatem z przeciwnościami losu, ale dbanie o zdrowie to niejedyny obszar, na którym musi wykazać się rozsądkiem i zdyscyplinowaniem. Drugim wielkim wyzwaniem jest nauka, a dokładniej biorąc pogodzenie jej z tak aktywną działalnością artystyczną, w dodatku przynoszącą znaczące sukcesy, z których wynikają przecież określone i czasochłonne obowiązki, choćby te medialne. A problem u Ani tym większy, że uczęszcza nie tylko do ósmej klasy w Szkole Podstawowej w Wesołej, ale również do Szkoły Muzycznej I Stopnia w Dynowie, ucząc się tam gry na fortepianie oraz Centrum Sztuki Wokalnej w Rzeszowie. Jak to pogodzić w czasie 24-godzinnej doby i 7-dniowego tygodnia? – Jest ciężko, nie ma co ukrywać. Dużo obowiązków, dużo się dzieje. Ale jak zaznaczyłam, kocham śpiewać, więc nie zmuszam się do tego, tylko chcę, i to bardzo. Nie odczuwam tego jako uciążliwości, co ułatwia dostosowanie się czasowym rygorom. Jak się naprawdę chce, jak się całkowicie poświęca swojej pasji, jak się lubi wyzwania, to naprawdę można. Poza tym otrzymuję wielkie wsparcie od swojej rodziny, rodziców i rodzeństwa. Wszyscy są bardzo zaangażowani, przeżywają razem ze mną występy, czy podejmowane wyzwania. To dodaje pewności, spokoju, że ktoś bliski, zaufany jest obok i w razie czego będzie oparciem. Dzięki takiemu właśnie podejściu najbliższych oraz przyjaciół mogę spełniać marzenia. I będę to czynić nadal. – stwierdziła Ania.

Sebastian Czech

GALERIA ZDJĘĆ Z POWITANIA ANI W SZKOŁE PODSTAWOWEJ W WESOŁEJ