Docent Adam Fastnacht (1913 – 1987) urodził się w Sanoku, we Lwowie studiował i pracował do wybuchu drugiej wojny światowej, większość swojego życia spędził we Wrocławiu, a Brzozów polubił, odwiedzał regularnie, współpracował z tutejszym muzeum. W każdym z tych miejsc coś ważnego po sobie pozostawił. Dzieje rodzinnego miasta utrwalił w niezwykle cennej pracy „Osadnictwo ziemi sanockiej w latach 1340 – 1650”, we Lwowie rozwinął historyczną pasję, należąc do grupy najlepszych studentów, godnie reprezentujących prestiżowy Uniwersytet Jana Kazimierza, zaś niedługo po wojnie kwalifikował zbiory przewożone z Zakładu Narodowego im. Ossolińskich we Lwowie do poszczególnych działów powstającego Ossolineum we Wrocławiu. W Brzozowie zaś służył fachowymi podpowiedziami i poradami wykorzystywanymi przy tworzeniu Muzeum Regionalnego, a po śmierci został jego patronem. Historyk, naukowiec i kustosz w jednej osobie nie krył przywiązania do Sanoka i ziemi sanockiej. Ale jak zaznaczyliśmy Brzozowa oraz okolic również nie omijał.

Wręcz przeciwnie, chętnie tu bywał, doceniał lokalną społeczność, wyrażał pochlebne opinie. – Tato zawsze podkreślał gospodarność tych ziem. Żyli tu dobrzy, zaradni, pracowici gospodarze, zapewniając tutejszym wsiom wyższy standard funkcjonowania w porównaniu z innymi regionami ziemi sanockiej – mówiła na spotkaniu w brzozowskim muzeum Anna Fastnacht-Stupnicka, córka profesora. A propos ziemi sanockiej przypomnijmy jeszcze, że terytorialnie obejmowała powiaty: sanocki, leski, brzozowski, część turczańskiego, krośnieńskiego i rzeszowskiego. Jednostka terytorialna istniała od XIV do XVIII wieku, wchodząc w skład województwa ruskiego, stolicą którego był Lwów. W roku 1665 ziemia sanocka liczyła 371 wsi, 12 miast i miasteczek. I właśnie ziemia sanocka oraz miasto Sanok należały do najważniejszych zagadnień w pracy naukowej profesora. – Pamiętam, z jak dużym zainteresowaniem oglądałem w chłopięcych latach z pewnej odległości zamek sanocki, na którego teren wstęp był wówczas wzbroniony, bo mieszkał tu starosta, a dwa duże psy strzegły zamku przed ciekawskimi. Ale raz z kolegą weszliśmy na zakazany teren, obeszliśmy go wkoło i wówczas miałem okazję oglądać z bliska stare mury, głęboką studnię i podziwiać widok na dolinę Sanu. Przyznaję, że było to dla mnie duże przeżycie – cytowano podczas spotkania wspomnienia profesora Adama Fastnachta.
Zapisek odsłania prawdziwą pasję do historii Adama Fastnachta. Naturalna, autentyczna ciekawość przeszłości, w tym przypadku chęć przyjrzenia się z bliska budowli z dawnych czasów, przywołującej obrazy z życia przed wiekami. – Pierwszą książkę kupiłem sobie w piątej klasie gimnazjum i nosiła tytuł „Sanok i sanocka ziemia w dobie Piastów i Jagiellonów” autorstwa Władysława Kucharskiego. Publikację posiadam do dzisiaj z ołówkowymi uwagami – opowiada w dalszej części wspomnień doc. Adam Fastnacht, patron Muzeum Regionalnego w Brzozowie. Fascynacja historią, książkami sprecyzowała Fastnachtowi plany na przyszłość. Po maturze zdanej w Państwowym Gimnazjum Męskim im. Królowej Zofii w Sanoku w roku 1931 roku, ówczesny nastolatek wybrał studia historyczne na Uniwersytecie Jana Kazimierza we Lwowie. – Namawiano tatę na studia prawnicze, ale kategorycznie odmówił. Od dawna historię widział jako kolejny etap edukacyjnej ścieżki i nie zamierzał tego zmieniać pod jakimkolwiek pretekstem – przypomina nieugiętą postawę ojca w kwestii życiowych perspektyw Anna Fastnacht-Stupnicka. Wydarzenia na uczelni bardzo szybko pozytywnie zweryfikowały decyzję młodego studenta. Na jego zaangażowanie w naukę niemal natychmiast uwagę zwrócił profesor Franciszek Bujak, kierownik Zakładu Historii Społeczno-Gospodarczej na Uniwersytecie Jana Kazimierza. – Pewne wydarzenie wpłynęło na dalsze losy taty. Siedział sobie mianowicie w bibliotece, nanosił na mapę punkty skupisk ludności na ziemi sanockiej. Robił do dla siebie, zajęcie nie wynikało z programu nauczania, ponieważ sam już czynił pewne badania na temat ziemi sanockiej. Akurat przechodził profesor Bujak, zajrzał przez ramię, pytając, co pan takiego robi. Tato wytłumaczył i już w następnym roku, czyli na drugim roku studiów został przyjęty na seminarium profesora Bujaka, stając się jego uczniem – opisuje zdarzenie Anna Fastnacht-Stupnicka.

Adam Fastnacht należał w czasie studiów do Akademickiego Koła Ziemi Sanockiej we Lwowie. Kontakt z rodzinnym miastem podtrzymywał podczas wakacji, wracając do Sanoka na wypoczynek. – Przyjechałem z Lwowa na wakacje w 1934 roku i dowiedziałem się, że w Sanoku powstało muzeum znajdujące się na zamku. Poszedłem tam, oglądałem eksponaty i przystąpiłem zaraz do współpracy, obejmując opiekę nad biblioteką i archiwum. I tu rozpoczęła się moja prawdziwa przygoda życiowa z przeszłością ziemi sanockiej. Znajomość z niezapomnianym Olkiem Rybickim, wyjazd w teren za eksponatami, poznawanie krajobrazu i piękna ziemi sanockiej, zainteresowanie różnorodnością wsi i miasteczek, kultury ludowej, stosunków gospodarczych i etnicznych, to wszystko związało moje życie z badaniem przeszłości tej ziemi i podsuwało tematy do opracowań – przytacza kolejny cytat docenta Fastnachta jego córka. Pracę magisterską Adam Fastnacht pisał o literaturze ludowej XIX wieku i po obronie w grudniu 1935 roku pozostał na lwowskiej uczelni w charakterze asystenta wolontariusza u profesora Bujaka. Jednocześnie otrzymał stypendium z Funduszu Kultury Narodowej, przyznane na czas od września 1936 roku do września 1939. Natomiast dokument o pracę na Uniwersytecie Jana Kazimierza wskazywał daty od 1 września 1939 roku do 31 sierpnia 1941 roku. Oczywiście wybuch wojny zniweczył zarówno dalszy etap uniwersyteckiej kariery, jak i obronę pracy doktorskiej o osadnictwie ziemi sanockiej, do której materiał Adam Fastnacht zbierał już od czasów studenckich.
W latach wojennych pracował w sanockim starostwie, działając jednocześnie w konspiracji. W 1941 roku ożenił z Kazimierą z Patałów, córką właścicieli drukarni w Sanoku, na wiosnę kolejnego roku dwukrotnie cudem uniknął aresztowania przez gestapo. W momencie zatrzymań na szeroką skalę przebywał akurat u rodziny we Lwowie, przedstawiając swoją małżonkę, zaś w drodze powrotnej wysiadł na stacji w Samborze, bo na peronie doszło do jakiegoś zamieszania i nie zdążył wsiąść do odjeżdżającego pociągu. Kiedy małżonka zorientowała się w Sanoku, że czeka na niego gestapo, natychmiast przemieściła się do Zagórza, ponieważ wiedziała, że mąż wsiądzie w Samborze do następnego pociągu. – Mama ostrzegła tatę w Zagórzu i od tego momentu ojciec zaczął się ukrywać. W komórce legalizacyjnej Armii Krajowej otrzymał nowy dowód na nazwisko Adam Stupnicki i przez ponad 2 lata pracował w różnych miejscach po różnych majątkach, biurach, między innymi u księdza Wojnarowskiego, urodzonego w Golcowej. Po powrocie do Sanoka ponownie zatrudnił się w starostwie, tym razem w wydziale kultury z przydziałem do muzeum – odtworzyła wojenne losy ojca Anna Fastnacht-Stupnicka. Tymczasem promotor Adama Fastnachta, profesor Franciszek Bujak przeniósł się po wojnie z Lwowa do Krakowa, podejmując pracę na Uniwersytecie Jagiellońskim. Złapał kontakt ze swoim byłym studentem, a później doktorantem, namawiając go do jak najszybszego złożenia pracy i jej obrony. Profesor Bujak napisał do Adama Fastnachta, oto fragment: – Bardzo bym pragnął, ażeby pan skończył swoją pracę i nadesłał mi ją, abym mógł przedłożyć w dziekanacie i przeprowadzić pańską promocję jak najprędzej. Czas już najwyższy ją skończyć i światu pokazać – pisał profesor Bujak.

Tak też się stało i w 1946 roku obronił pracę doktorską pod tytułem „Osadnictwo ziemi sanockiej 1340 – 1650”, zaś w formie książkowej wydano ją w roku 1962. Zawodowo związał się z Wrocławiem i Ossolineum, przenoszonym z Lwowa na Dolny Śląsk. – W 1946 roku nastąpił podział Ossolineum. 1/3 zbiorów biblioteki ossolińskiej we Lwowie przekazano jako dar narodu ukraińskiego z polecenia Stalina do Wrocławia. I ta część zbiorów w 1946 i 1947 roku została przetransportowana do Wrocławia. Tato najpierw pracował w Ossolineum jako kierownik rozpakowywania zbiorów i przyporządkowywania do poszczególnych działów, wkrótce po kursie bibliotecznym został kierownikiem działu rękopisów i pełnił tę funkcję do przejścia na emeryturę w roku 1979 – wspominała córka profesora. Adam Fastnacht zatrudniony był też na pół etatu na Uniwersytecie Wrocławskim jako asystent profesora Inglota. – Pytałam tatę dlaczego nie postawił na uniwersytet, bo przecież zaczął na uniwersytecie we Lwowie. Odpowiedział, że wtedy nie było możliwości nauczania takiej historii, jakiej uczył się przed wojną – wyjaśnia Anna Fastnacht-Stupnicka. Profesor przez długie lata zmagał się z kontuzją, której nabawił się jeszcze w czasach wczesnej młodości, mieszkając w Sanoku. W wieku kilku lat zeskoczył z murku przy ul. Sienkiewicza w Sanoku i uszkodził nogę w biodrze. Po wypadku przez rok leżał i uczył się w domu. Uraz udało się czasowo zaleczyć, ale incydent miał konsekwencje w dorosłym życiu. – Zmiany miażdżycowe sprawiły, że nogi nie udało się uratować. To był okres bólu, cierpienia, trudne miesiące dla taty, jego najbliższych również. Właśnie przebywał w szpitalu, kiedy nadesłano szczotkę książki „Osadnictwo ziemi sanockiej w latach 1340 – 1650” do korekty. Mama poprosiła ordynatora, żeby do sali wstawiono stolik, na którym tato czytał, nanosił zmiany przygotowujące pracę do druku. Posiadam cenny egzemplarz z dedykacją „kochanej Haneczce tatuś, autor” – podkreśla Pani Ania.
Z profesorem Fastnachtem przez wiele współpracował Jerzy Ferdynand Adamski, były dyrektor Muzeum Regionalnego w Brzozowie. Jego znajomość z profesorem sięga drugiej połowy lat 70-tych. – W domu państwa Fastnachtów pojawiłem się w roku 1977, miałem wtedy 20 lat. Po obronie pracy maturalnej w II LO w Sanoku o Grabownicy, jeszcze mocniej zainteresowałem się historią lokalną. Jeździłem po archiwach i w Ossolineum trafiłem na prof. Adama Fastnachta. Kiedy dowiedział się, że jestem z Grabownicy i interesuję się tym regionem, zaczął ze mną rozmawiać, udzielać wskazówek badawczych. Oczywiście były one dla mnie bardzo ważne, ponieważ jeszcze nie miałem wyrobionego warsztatu badawczego, a profesor należał już do naukowych autorytetów, niezwykle doświadczonych i cenionych. Na 600-lecie Grabownicy przygotowywałem referat, recenzowany właśnie przez profesora. Naniósł mi uwagi, które oczywiście przyjąłem i w przyszłości stosowałem. Organizowaliśmy nasze kolejne spotkania, kończące się obiadem przygotowywanym przez Panią Kazimierę, żonę profesora w domu na wrocławskim Oporowie. Te pobyty u profesora pamiętam do dzisiaj, były dla mnie wielkim przeżyciem – wspomina Jerzy F. Adamski.

Adam Fastnacht odwiedzając Sanok przyjeżdżał też do Brzozowa. Zaszczycił swoją obecnością otwarcie brzozowskiego muzeum w roku 1980. Uwagi i podpowiedzi takiego fachowca przy prowadzeniu placówki okazywały się bezcenne, zarówno w kontekście wystaw, jak i przygotowywanych materiałów. – Kiedy organizowaliśmy w Brzozowie wystawę „Brzozów i region brzozowski na dawnej widokówce”, miałem jechać do Wrocławia i pewnego lutowego dnia 1987 roku zadzwoniłem do profesora. Odebrała Pani Kazimiera, informując, że właśnie dzisiaj jest pogrzeb męża. Zaniemówiłem. Żal niesamowity, wielka strata dla polskiej nauki. Był tam już ksiądz prałat Adam Sudoł, legenda Sanoka i regionu, który prowadził mszę świętą pogrzebową. Adam Fastnacht słynął też jako kolekcjoner starych widokówek z obrazem ziemi sanockiej i zbiór zaprezentowaliśmy w muzeum brzozowskim. Dwa miesiące po śmierci profesora zaproponowałem zarządowi oddziału PTTK w Brzozowie, żeby muzeum w Brzozowie zyskało tak zacnego patrona. Członkowie odpowiedzieli pozytywnie, zarząd główny zaakceptował inicjatywę i od tej pory pełna nazwa muzeum w Brzozowie nosi imię Adama Fastnachta – podsumowuje Jerzy F. Adamski.
Sanok odgrywał niezwykle ważną rolę w życiu profesora Adama Fastnachta. Praktycznie przez wszystkie lata swojego życia pragnął odkrywać dzieje miasta, a następnie poprzez publikacje propagować, rozpowszechniać jego historię. Wracał wspomnieniami do czasów dzieciństwa w Sanoku, które ukształtowało zainteresowania, pasje profesora, w pełni realizowane zarówno w latach studenckich na Uniwersytecie we Lwowie, jak i podczas kariery zawodowej i naukowej we Wrocławiu. Swoje badawcze talenty wykorzystywał na zgłębianie dziejów Sanoka, ale również sąsiadujących z nim miast, jak na przykład Leska. „Osadnictwo ziemi sanockiej 1340 – 1650” służyło pokoleniom historyków jako najbardziej wnikliwe, wyczerpujące i kompetentne opracowanie w rzeczonym temacie. Przygotował ponadto „Słownik historyczno-geograficzny ziemi sanockiej w średniowieczu”, wydany przez muzeum w Brzozowie w trzech tomach, a następnie powtórzony i opublikowany w ubiegłym roku w większym formacie. Do Sanoka miał sentyment. Miasto tkwiło w jego sercu przez całe życie. Brzozów zaś zaistniał mocno w świadomości. Zaintrygował i zainspirował na tyle mocno, że profesor również stał się częścią tego miejsca. A Muzeum Regionalne im. Adama Fastnachta najlepiej oddaje Jego związki z Brzozowem.
Sebastian Czech










